Na początku sierpnia razem z Michałem, Kacprem i Kasią wybraliśmy się na tygodniową zasiadkę nad jezioro Wygonin. O samym akwenie nie trzeba dużo opowiadać bo chyba nie ma w Polsce osoby, która chociaż liznęła sztuki karpiowej, a nie znała by tego miejsca. Piękne, ciemne i waleczne ryby, nieskazitelnie czysta woda, możliwość łowienia zarówno w podwodnych łąkach jak i na półkach usytuowanych od kilku do kilkunastu metrów pod powierzchnią, przyciągają co roku rzesze karpiarzy, chcących przetestować tam swoje umiejętności. Bliskość natury, podczas przebywania nad tym akwenem sprawia, że razem z wędkarzami przyjeżdżają znajomi lub rodzina, pragnący odizolować się od codziennie otaczającej ich cywilizacji. Sąsiedztwo natury czyni to miejsce również atrakcyjne dla osob, które pasjonują się fotografią, kompletna dzicz otaczająca akwen czyni to miejsce niezwykłym i pozwala oddawać się w pełni swoim zainteresowaniom, ale przejdźmy do tego co interesuje Was najbardziej-ryby!
 
Tydzień spędzony nad wodą zawsze daje szansę kombinowania, i dostosowania się do panujących warunków. Zbiornik nie należy do najłatwiejszych i każdy kto był na nim w tym okresie się o tym przekonał. Ryby nie współpracowały chętnie, a "wydłubanie" jakichkolwiek dawało ogromną satysfakcję. Duża ilość wędek dawała nam możliwość obstawienia chyba wszystkich możliwych głębokości i wyciągania odpowiednich wniosków. Pierwsze dwie doby pokazały, że poniżej 8metra życie zamiera. Wędki leżące na stałych wygonińskich miejscówkach (10-12m) mogły leżeć nawet tydzień na idealnej półce i nie doczekały by się choćby powąchania przez miśka... Jaka tego przyczyna?- oczywiście temperatura. Termokliny odznaczały się bardzo mocno, u podnóża górek od strony nawietrznej temperatura różniła się ogromnie od podnóża z drugiej strony! Dla przykładu koło 6m przy dnie warunki były idealne 18-20 stopni, natomiast poniżej 8m temperatura była ekstremalnie niska koło 8-9 stopni, wniosek prosty zestawy kładziemy  między 5-7 metrem i nie pomyliliśmy się. Brania na całym jeziorze następowały tylko i wyłącznie z takich głębokości ewentualnie odrobinę płytszych.
 
    Taktyka jaką zastosowaliśmy to punktowe nęcenie, które nie wywoływało zbyt dużego zamieszania we wodzie, licząc na odwiedziny tych największych mieszkańców zbiornika. Tym sposobem przechytrzyliśmy prawie 30 miśków. Większość ryb miała od 9-13 kg a największy (nowy pb Kacpra) blisko 19kg! Rybka pobrała na dwie kulki tonące cavior&Black pepper firmy fun fishing. Obsypana orzechem tygrysim oraz kilkunastoma kulkami green mussel z serii Eco od Any Water. I tak właśnie wyglądała nasza zanęta do łowienia punktowego orzech, konopie, kilkanaście kulek i czekamy do strzału. Nęcenie dywanowe przez tydzień dało tylko jednego karpia i kilkanaście leszczy. Na moim włosie gościły dwa smaki oczywiście mój ulubiony Popek mango n'butric oraz cała seria gold squida. Rybki zasmakowały w obu, a 13 z nich zagościło na mojej macie!
 
    Tydzień na tym zbiorniku sprawia, że chciałoby się zostać tam całe wakacje. Niezwykły klimat, piękne ryby w świetnej kondycji, czysta woda i towarzystwo przyjaciół to to czego w życiu potrzeba najbardziej. Wakacyjna zasiadka na jeziorze wygonin stanie się chyba dla nas tradycją!
 
Pozdrawiam
Kacper

 

Script logo