Na początku września miałem okazję wystartować na małych zawodach, które odbyły się na pobliskiej wodzie PZW. Zawody indywidualne-ze względu na dość małą wodę, a co za tym idzie wąskie stanowiska, znajdujące się blisko siebie.

 

     Wiedziałem, że w sytuacji gdy zestawy wszystkich zawodników będą znajdowały się w mniej więcej takiej samej odległości od brzegu, a ich zanęta będzie z reguły bardzo podobna, to ja muszę zastosować z goła inną wyróżniającą się od pozostałych zarówno taktykę jak i zanętę. Przede wszystkim, tak jak już wspomniałem wszyscy łowili w jednej linii (w okolicach środka jeziora), ja natomiast zdecydowałem się rzucać za środek, gdzie po 1,5 godzinnym markerowaniu znalazłem malutki, czysty plac bez zielska i tam też postanowiłem umieścić oba zestawy. Trzymałem się sztywno wcześniej ustalonej taktyki, mimo że to zawody karpiowe to moim celem stał się amur, jest ich o wiele mniej niż karpii jednak są zdecydowanie większych rozmiarów! A jeśli amurki to dużo, słodko i z dużą ilością partykuł! Postawiłem na mega słodkie kuleczki coco-banana z Any Water, które stanowiły dopełnienie do dużej ilości kukurydzy, orzechów tygrysich, konopii i wysoko odżywczego pelletu  a to wszystko potraktowałem płynnym CSL-em od fun fishing! Wynik mógł być tylko jeden!-Zawody wygrane łącznie z big fishem!
Przypony jakie zastosowałem to klasyczny, najprostszy przypon z małym bałwankiem na krótkim włosie (nie typowo amurowym), odrobinkę dłuższym, aby jakiś przypadkowy karpik też mógł się ładnie zapiąć, natomiast drugi to whity pool z jednym małym mango, typowo już pod azjatę! Jak widać na zawodach, w których tak naprawdę każdy zawodnik mógł wygrać, liczył się każdy najdrobniejszy niuans!

   

    W tym roku to mi się poszczęściło, A w przyszłym czeka mnie obrona tytułu, w gronie znajomych i towarzystwie świetnej atmosfery!

Pozdrawiam,
Kacper 

Script logo